Lokata, obligacje czy giełda - co wychodzi lepiej w 5 lat
Porównanie oprocentowań z reklam nie ma sensu, bo każde z nich jest liczone inaczej i przed podatkiem. Pokazujemy, jak zestawić te trzy opcje uczciwie.
Masz 50 tysięcy złotych i pięć lat. Bank oferuje lokatę na 5 procent, obligacje skarbowe kuszą wyższą stawką w pierwszym roku, a giełda historycznie dawała ponad 10 procent rocznie.
Wygląda, jakby odpowiedź była oczywista. Nie jest, bo te trzy liczby nie są ze sobą porównywalne. Każda jest liczona inaczej, każda podana przed podatkiem, a jedna z nich nie jest nawet obietnicą, tylko historią.
Dlaczego reklamowane liczby kłamią
Nie chodzi o oszustwo, tylko o to, że opisują różne rzeczy.
Oprocentowanie lokaty to zobowiązanie. Bank musi je wypłacić i wiesz z góry, ile dostaniesz.
Oprocentowanie obligacji indeksowanej inflacją to stawka wyłącznie na pierwszy rok. Kolejne cztery zależą od inflacji, której dziś nikt nie zna.
Historyczna stopa zwrotu z giełdy to średnia z przeszłości, w dodatku wygładzona. Rzeczywisty przebieg to naprzemienne lata na dużym plusie i na dużym minusie, a pięć lat to za krótko, żeby ta średnia musiała się zrealizować.
Trzy liczby, trzy różne poziomy pewności. Zestawianie ich bezpośrednio to porównywanie gwarancji z prognozą.
Podatek zabiera niejednakowo
Wszystkie trzy podlegają 19-procentowemu podatkowi Belki, ale moment poboru się różni i to ma znaczenie przy dłuższym horyzoncie.
Przy lokacie odnawianej co roku podatek pobierany jest po każdym okresie. Kwota, którą oddajesz, przestaje pracować od razu.
Przy akcjach podatek płacisz dopiero przy sprzedaży. Przez całe pięć lat pracuje dla Ciebie również ta część, którą ostatecznie oddasz fiskusowi. To realna przewaga, rosnąca z czasem.
Przy obligacjach zależy to od konstrukcji: przy wypłacanych odsetkach podatek pobierany jest co roku, przy kapitalizowanych dopiero przy wykupie.
Dlatego porównanie ma sens tylko wtedy, gdy wszystkie warianty są policzone po podatku i na tym samym horyzoncie.
Czego liczby nie pokazują
Trzy rzeczy nie mieszczą się w żadnym zestawieniu, a potrafią zdecydować o wyniku.
Zmienność. Lokata na 5 procent daje 5 procent. Giełda ze średnią 10 procent może w konkretnym roku dać minus 30. Jeśli pieniądze będą potrzebne akurat wtedy, średnia z dwudziestu lat jest bezużyteczna.
Dostępność. Zerwanie lokaty zwykle kosztuje całość odsetek. Obligacje można wykupić wcześniej za opłatą ograniczoną do narosłych odsetek. Akcje sprzedasz w każdej chwili, ale po cenie, jaka akurat jest.
Inflacja. Wynik 5 procent przy inflacji 4 procent to realnie 1 procent. Wszystkie liczby w takich porównaniach są nominalne i żadna z nich nie mówi, o ile faktycznie wzrosła siła nabywcza.
Jak myśleć o tym rozsądnie
W praktyce pytanie "które z tych trzech" jest źle postawione. Lepsze brzmi: kiedy będę potrzebował tych pieniędzy.
Pieniądze potrzebne w ciągu roku lub dwóch nie powinny być na giełdzie, niezależnie od tego, jak dobrze wyglądają średnie historyczne. Ryzyko, że akurat wtedy trafisz na spadek, jest zbyt duże.
Pieniądze na horyzont dziesięcioletni trzymane wyłącznie na lokacie prawie na pewno stracą do inflacji, mimo że nominalnie urosną.
Pięć lat to horyzont pośredni, w którym najczęściej stosuje się podział między instrumenty zamiast wybierania jednego zwycięzcy.
Sprawdź to na swojej kwocie
Kalkulator inwestycyjny w skieta zestawia lokatę, wszystkie obligacje skarbowe z aktualnym oprocentowaniem, fundusze, złoto i szeroki rynek akcji na tej samej kwocie i tym samym horyzoncie. Każdy wynik podany jest po podatku, według stawki Twojego kraju rezydencji.
Możesz też dodać do porównania konkretną spółkę, a kalkulator pobierze jej rzeczywistą historyczną stopę zwrotu. Każde założenie da się nadpisać własną liczbą, jeśli uważasz, że przyjęte jest zbyt optymistyczne.
Ten tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Historyczne stopy zwrotu nie gwarantują przyszłych wyników.