Ile naprawdę zarobiłeś, a ile tylko wpłaciłeś
Majątek urósł o 40 tysięcy, ale czy to zysk, czy po prostu tyle odłożyłeś? To dwie zupełnie różne liczby i większość zestawień ich nie rozdziela. Pokazujemy, jak je rozdzielić.
Rok temu miałeś 200 tysięcy. Dziś masz 260. Zarobiłeś 60 tysięcy?
Prawie na pewno nie. Jeśli w międzyczasie odkładałeś 4 tysiące miesięcznie, to 48 tysięcy po prostu wpłaciłeś, a zarobiłeś 12. To zupełnie inna historia o Twoich inwestycjach, a co ważniejsze, prowadzi do zupełnie innych decyzji.
To najczęstszy błąd w domowym śledzeniu finansów i najtrudniejszy do zauważenia, bo obie liczby rosną jednocześnie.
Dlaczego wykres majątku wprowadza w błąd
Wykres wartości majątku w czasie to najpopularniejszy widok w każdej aplikacji finansowej i jednocześnie najbardziej mylący. Rośnie z dwóch niezależnych powodów: bo dokładasz pieniądze i bo te pieniądze pracują.
Z samego wykresu nie da się odróżnić jednego od drugiego. Ładnie rosnąca krzywa może opisywać kogoś, kto systematycznie oszczędza, a jego inwestycje stoją w miejscu. Może też opisywać kogoś, kto nie dołożył ani złotówki, a portfel urósł sam.
Pierwsza osoba powinna sprawdzić, czy dobrze inwestuje. Druga może pomyśleć o zwiększeniu wpłat. Ten sam wykres, przeciwne wnioski.
Rozdzielenie na dwie liczby
Żeby to rozplątać, potrzebne są dwie osobne wartości.
Wpłacony kapitał to wszystko, co włożyłeś z zewnątrz: stan na starcie plus zarobione i odłożone pieniądze plus ewentualne dopłaty. Te pieniądze nie są zyskiem. Zmieniły tylko miejsce, z konta na inwestycje.
Zysk z inwestycji to wyłącznie to, co pieniądze wypracowały same: odsetki z lokat i obligacji, wzrost wartości akcji, dywidendy.
Dopiero druga liczba mówi cokolwiek o jakości Twoich decyzji inwestycyjnych. Pierwsza mówi o Twojej dyscyplinie w oszczędzaniu. Obie są ważne, ale mierzą coś innego i mieszanie ich zaciera obraz.
Dlaczego prosta różnica nie wystarcza
Kusi, żeby policzyć zysk jako obecny majątek minus to, co wpłacono. Ta metoda ma jednak poważną wadę: psuje ją każdy wydatek niezwiązany z inwestycjami.
Kupiłeś samochód za 80 tysięcy. Majątek spadł, wpłaty się nie zmieniły, więc taki wskaźnik pokaże gigantyczną stratę na inwestycjach, których nawet nie tknąłeś. Wystarczy jeden większy wydatek i miara przestaje cokolwiek znaczyć.
Uczciwsze podejście liczy zysk składnik po składniku: narosłe odsetki z każdej lokaty, odsetki z każdej obligacji, różnica między ceną zakupu a obecną wartością każdej akcji, otrzymane dywidendy. Suma tych rzeczy to zysk, którego nie da się zaburzyć wydatkami na życie.
Trzy pułapki w liczeniu zysku z akcji
Zysk niezrealizowany to nadal zysk, ale nie gotówka. Akcja, która urosła o 30 procent, nie dała Ci ani złotówki, dopóki jej nie sprzedasz. Warto ją liczyć, ale pamiętając, że do momentu sprzedaży może równie dobrze wrócić do punktu wyjścia.
Podatek nie jest opcjonalny. Przy sprzedaży czeka 19 procent podatku Belki. Portfel z zyskiem 50 tysięcy to realnie 40,5 tysiąca. Liczenie tego przed podatkiem systematycznie zawyża obraz.
Waluta potrafi odwrócić wynik. Akcja kupiona za dolary mogła urosnąć o 10 procent, a mimo to przynieść stratę w złotówkach, jeśli kurs dolara spadł mocniej. Sam wzrost kursu akcji nie wystarczy, gdy inwestujesz poza Polską. Pokazujemy to na liczbach w tekście o liczeniu zwrotu w obcej walucie.
Co z tą wiedzą zrobić
Kiedy obie liczby są rozdzielone, pytania stają się konkretne.
Jeśli zysk jest niski przy dużym kapitale, problem leży w tym, gdzie trzymasz pieniądze. Gotówka na nieoprocentowanym koncie jest w tym zestawieniu bezlitośnie widoczna.
Jeśli zysk jest przyzwoity, ale majątek rośnie wolno, inwestycje działają, a wąskim gardłem jest tempo odkładania.
Jeśli obie liczby wyglądają dobrze, wiesz, że to nie przypadek, i to też jest cenna informacja.
Sprawdź to na swoich liczbach
skieta liczy te dwie wartości osobno i pokazuje je obok siebie na dashboardzie jako "Wpłacona kasa" i "Zysk". Zysk sumowany jest składnik po składniku, a nie jako różnica, więc kupno samochodu go nie zepsuje. Wszystko jest podane po podatku Belki, a koszt zakupu akcji przeliczany po kursie NBP z dnia transakcji, nie po dzisiejszym.
Zwykle to pierwszy moment, w którym widać, która z tych dwóch liczb naprawdę napędza wzrost majątku.
Ten tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej.